|
Aktualności |
Jeśli chcesz otrzymywać aktualności
pocztą e-mail,
wyślij
wiadomość
o temacie BIULETYN AMMA
na adres:
info@amma-polska.pl
|
Kurs IAM - osobista transformacja
Londyn, 24 kwiecień 2008
Nie pamiętam dokładnie kiedy po raz pierwszy uczestniczyłam w kursie
medytacji IAM, ale było to w 2003 lub 2004 roku w Sydney. Była to
pierwsza wizyta Swamiego Shubamrity w Australii. Jednym z jej celów było
poprowadzenie pierwszego w tym kraju kursu techniki IAM. Kto by pomyślał,
że parę lat później, w kwietniu 2008, będę tłumaczem Swamiego podczas
podobnego kursu IAM, w mojej rodzimej Polsce.
To było dla mnie niesamowite przeżycie. W ciągu ostatnich paru miesięcy,
w Londynie (gdzie tymczasowo mieszkam), byłam asystentką na paru kursach
IAM. Pomagałam podczas ćwiczeń, robiłam herbatę, czy też przystrajałam
ołtarz. Dzięki łasce Ammy, w Łodzi, moją sevą okazało się bycie
tłumaczem Swamiego.
To była niewypowiedziana radość przez prawie dwanaście godzin siedzieć
koło Swamiego
i tłumaczyć jego wykład, jego instrukcje medytacyjne, jego
odpowiedzi na pytania zadawane przez uczestników. Co za niesamowicie
mocna energia Ammy przez nas przepływała! Ta sama energia sprawiła, że
miałam siłę, koncentrację i czystość umysłu, żeby pracować przez tyle
godzin. A na sali było ponad 100 osób. W powietrzu czuło się falowanie
osobistej transformacji.
Ile razy pomagam w prowadzeniu kursów IAM, tyle razy jest to również
dla mnie przeżycie osobistej transformacji, doładowanie energetyczne,
wyciszenie, ładunek optymizmu i oczywiście uczucie spływających
strumieni łaski Ammy. Kursy są transformacyjne, nie tylko dla tych,
którzy
w nich uczestniczą, ale i dla tych, którzy je przygotowują jako
organizatorzy, pomocnicy, czy tłumacze. Zawsze czujemy, że przypływa do
nas więcej łaski Ammy, odczuwamy mocniej Jej błogosławieństwo,
napełniamy się czymś tak niesamowicie pełnym życia i pozytywnym, czymś
czego nie sposób wyrazić w słowach… tylko doświadczenie.
Po zakończeniu kursu pojechałam do domu łódzkiej znajomej, u której się
zatrzymałam na noc. Po tym pamiętnym dniu, odpoczywając na kanapie,
miałam kolejne niesamowite doświadczenie. Mianowicie, ni stąd ni zowąd
poczułam tak jakby moja jaźń, moje jestestwo, zaczęło nagle się
rozdwajać - na gorszą/niższą moją połowę i na tę drugą, jakąś lepszą, z
wyższą świadomością. Ku memu zdumieniu nagle ta gorsza połowa zaczęła
tak jakby po mnie spływać, oddzielać się od cnotliwszej połowy, uchodzić
i rozpraszać w powietrzu. Uczucie naprawdę trudne do opisania, ale takie
właśnie było moje doświadczenie. Ten cały „rozdział energetyczny” trwał
parę minut. Pozostałam ze swoją lepszą/godniejszą częścią, wciąż czując
się nieswojo, tak jakbym była nową, odczuwającą więcej, bardziej
świadomą i słodszą osobą. Taka jest moc Ammy, taka jest moc Jej
medytacji…
Galeria:
|